Paweł Jabłoński, magister inżynier w specjalności inżynieria bezpieczeństwa pożarowego (SGSP) · Prevent4You · aktualizacja: wrzesień 2026 · czas czytania: 6 min
W skrócie: fałszywy alarm prawie nigdy nie jest winą samej czujki. Najczęściej stoi za nim zła technologia detekcji dla danego pomieszczenia (pył, para, spaliny, przeciągi), zmiana sposobu użytkowania po odbiorze albo konserwacja sprowadzona do podpisu. Rozwiązaniem nie jest wyłączanie czujek, tylko analiza przyczyny i zmiana doboru, lokalizacji lub parametrów detekcji, uzgodniona z projektantem.
„System ciągle wyje, więc obsługa go wycisza. Da się to jakoś ustawić?” To jedno z najczęstszych pytań, jakie dostaję od zarządców obiektów. Zwykle pada po kilku miesiącach, kiedy obsługa zdążyła już nauczyć się, który przycisk na centrali „uspokaja” system.
To moment, w którym robi się naprawdę groźnie.
System, który alarmuje za często, przestaje być systemem bezpieczeństwa i staje się uciążliwością. A uciążliwość się omija: czujkę się odłącza, strefę blokuje, alarm kasuje bez sprawdzania.
Znam obiekty, gdzie czujka w strefie produkcyjnej była odłączana na każdą zmianę. Formalnie system istniał, a realnie nie chronił niczego. Koszt fałszywego alarmu rzadko liczy się w złotówkach. Liczy się w zaufaniu do systemu, a zaufanie odbudowuje się dużo dłużej, niż wymienia czujkę.
Jest też koszt bezpośredni: jeżeli obiekt ma monitoring pożarowy do PSP, każdy fałszywy alarm to wyjazd zastępów.
Czujka optyczna dymu „widzi” cząstki w powietrzu. Nie odróżni dymu od pyłu z cięcia, pary z procesu, mgły olejowej czy spalin wózka. W spawalni, stolarni, kuchni czy myjni zwykła czujka dymu będzie alarmować, bo działa dokładnie tak, jak ją zaprojektowano.
Czujka w strumieniu powietrza z nawiewu, przy bramie, przez którą wjeżdżają auta, nad piecem albo przy klapie przewietrzającej. Te same urządzenia kilka metrów dalej nie sprawiałyby problemu.
Projektant widział pomieszczenie we wtorek o 10:00. Nie widział nocnej zmiany, mycia hali ani zimowego rozruchu nagrzewnic. System projektuje się na całą dobę i cały rok, a nie na dzień wizji lokalnej.
Magazyn stał się halą produkcyjną, w biurze powstała kuchnia, w pustej części hali zamontowano linię lakierniczą. Czujki wiszą tam, gdzie wisiały, a dokumentacja jest ta sama. System chroni obiekt, którego już nie ma.
Zabrudzone komory optyczne, czujki po terminie, brak analizy historii zdarzeń z centrali. Dobra konserwacja zaczyna się od pytania, które czujki alarmowały i dlaczego. Pamięć zdarzeń centrali to gotowa odpowiedź.
Na krótko, pod kontrolą i z zastępczym zabezpieczeniem, tak. Na stałe nie.
Przy pracach pożarowo niebezpiecznych albo pylących (cięcie, szlifowanie, spawanie) czasowe zablokowanie czujki bywa uzasadnione. Przed takimi pracami trzeba ocenić zagrożenie, wskazać osoby odpowiedzialne i zapewnić sprzęt gaśniczy (§ 36 rozporządzenia MSWiA z 2010 r.). Przy blokowaniu czujki:
Mechaniczne zasłonięcie czujki workiem to osobna historia, bo centrala tego nie widzi. Opisałem ją we wpisie o czujkach zabezpieczonych na czas remontu.
Projekt może być w pełni zgodny z normą i odebrany bez uwag, a mimo to nie wykryć pożaru w czasie, który cokolwiek zmienia. Dotyczy to na przykład wysokich hal, w których dym rozwarstwia się, zanim dotrze do stropu, albo pomieszczeń, w których pożar zaczyna się od temperatury lub gazu, a nie od dymu.
Punktem docelowym jest scenariusz pożarowy konkretnego obiektu, a nie spełnienie tabelki.
Najczęściej dlatego, że wykrywa cząstki niebędące dymem: pył, parę, mgłę olejową lub spaliny. Inne przyczyny to zabrudzona komora optyczna, lokalizacja w strumieniu powietrza oraz zmiana sposobu użytkowania pomieszczenia po odbiorze systemu.
Nie. Trwałe wyłączenie czujki tworzy strefę bez detekcji, niezgodną z projektem i scenariuszem pożarowym. Czasowe zablokowanie jest dopuszczalne na czas konkretnych prac, z wpisem do książki eksploatacji i nadzorem zastępczym. Problem trzeba rozwiązać zmianą doboru lub lokalizacji detekcji.
To zależy od umowy z operatorem monitoringu i od lokalnej praktyki. Niezależnie od kosztów częste fałszywe alarmy są sygnałem do audytu systemu, bo prowadzą do ignorowania alarmów i obchodzenia systemu przez obsługę.
Zależy od rodzaju pyłu, wysokości i ryzyka pożarowego. Stosuje się m.in. czujki ciepła, czujki płomienia, czujki liniowe lub systemy zasysające z filtracją. Dobór musi wynikać z analizy zagrożenia i być zgodny z projektem uzgodnionym przez rzeczoznawcę. Nie wymienia się czujek „na próbę”.
System u Ciebie „ciągle wyje”? Przeglądy i serwis SSP – Prevent4You · tel. 506 648 443
Podstawa prawna i normy: rozporządzenie MSWiA z 7 czerwca 2010 r. (§ 3, § 28, § 36), PKN-CEN/TS 54-14 (wytyczne planowania, projektowania, instalowania, odbioru, eksploatacji i konserwacji SSP).
Zapraszamy do kontaktu!